chiny 

 Prolog 28.04.2017
Warszawa-Szanghaj
29.04.2017
Szanghaj
30.04.2017
Szanghaj
01.05.2017
Szanghaj
02.05.2017
Szanghaj-Pekin
 03.05.2017
Pekin
Zakazane
Miasto
04.05.2017
Wielki Mur
04.05.2017
Nocny Pekin
05.05.2017
Pekin
Świątynia
Nieba
05.05.2017
Pekin
Stadion
Narodowy
06.05.2017
Pekin
07.05.2017
Pekin
08.05.2017
Xi'an
Terakotowa
Armia
 08.05.2017
Nocne Xi'an
09.05.2017
Xi'an
10.05.2017
Klasztor
Shaolin
11.05.2017
Groty
Longmen
12.05.2017
Wuhan
13.05.2017
Wuhan
Świątynia
Baotonga
13.05.2017
Wuhan
Wieża Żółtego
Żurawia
Epilog

       09.05.2017 - wtorek
      Xi'an

     Zmiana scenerii. Wielka Pagoda Dzikich Gęsi w pełnym słońcu. Gorąco z góry, gorąco od płyt chodnikowych. Za murami świątyni lekki zapach kadzidełek wprowadza w inny klimat. Zaciszne miejsca pozwalają odetchnąć, zatrzymać, wyciszyć...
      Na ostatni poziom Pagody prowadzą 273 stopnie, liczone przy zejściu bo pod górę Stary i Młody złapali zadyszkę. Z góry widoki na pierwszą stolicę Chin.

Tego się nie da opisać! Tu trzeba być i to zobaczyć!


      Centrum miasta. Ruchliwe skrzyżowanie czterech stron świata. Przepychające się między sobą samochody, autobusy, skutery i rowery, a pomiędzy nimi ludzie. Wszystko w ilościach nielimitowanych! Chaotyczny ruch atomów, niekiedy na krótką chwilę porządkowany jakimiś zmieniającymi się światłami w różnych kolorach, na przykład czerwonym i zielonym. Parafrazując powiedzenie pewnej znanej osobistości: "Nikt mi nie wmówi, że czerwone znaczy czerwone, a zielone - zielone".
      A w środku tego wszystkiego niewzruszenie stoi obiekt zupełnie nie z tej epoki... Wieża Dzwonu (Bell Tower)


      Straszyli, opowiadali, opisywali... Hard seat - wstęp do horroru! Że to i że tamto. Stary się temu wszystkiemu przyglądał siedząc wygodnie na miękkim siedzeniu przy oknie, za którym było chyba z trzydzieści stopni. W przedziale klimka, współpodróżni miejsce zajmują zgodnie z numerkami na bilecie. Miejsca właściwe ustępują bez szemrania. Może dlatego, że białas, może stary?

      Aktualne zawsze: Nie generujesz konfliktu to go nie masz!

      Co jakiś czas objazdowy barek jeździ środeczkiem. Woda, napoje, zupki, zestawy obiadowe. No full wypas! Jak wszyscy to wszyscy, babcia też! Stary z Młodym wyciągnęli po wielkim kuble zupki, oczywiście chińskiej. Woda gorąca dostępna non stop, więc jazda! Pełna integracja. Koncert na pałeczki i widelce, mlaskania i siorbania. I nikt nie pluje na podłogę!

      Dojechali szczęśliwie, mimo późnej pory witani w Luoyang przez wiwatującą grupę machającą kartkami z tajemniczymi krzaczkami. Nasi podróżnicy są bardzo popularni. Wędrują dopiero od tygodnia, a taki entuzjazm. Młody z uśmiechem dziękuje po ichniemu i trochę się uspokajają. Pora na spanko.

Zapisz

Zapisz