chiny

Prolog 28.04.2017
Warszawa-Szanghaj
29.04.2017
Szanghaj
30.04.2017
Szanghaj
01.05.2017
Szanghaj
02.05.2017
Szanghaj-Pekin
 03.05.2017
Pekin
Zakazane
Miasto
04.05.2017
Wielki Mur
04.05.2017
Nocny Pekin
05.05.2017
Pekin
Świątynia
Nieba
05.05.2017
Pekin
Stadion
Narodowy
06.05.2017
Pekin
07.05.2017
Pekin
08.05.2017
Xi'an
Terakotowa
Armia
 08.05.2017
Nocne Xi'an
09.05.2017
Xi'an
10.05.2017
Klasztor
Shaolin
11.05.2017
Groty
Longmen
12.05.2017
Wuhan
13.05.2017
Wuhan
Świątynia
Baotonga
13.05.2017
Wuhan
Wieża Żółtego
Żurawia
Epilog

       30.04.2017 - niedziela
      Szanghaj

     Na uliczce, której zwieńczeniem jest hostel życie już się rozpoczęło. Pewnie trochę spokojniejsze, bo to niedziela. Ale "pi pi pi" nie ustaje. Wąziutkie drzwi mieszkań wychodzą prosto na ulicę. Całe rodziny zasiadają na krzesłach, przekrzykują się, dzieciaki rozrabiają...


      Chińczycy zaradni ludkowie. Troszkę wymyślą, troszkę skopiują i się kręci. No i wymyślili budzenie! I to jak skuteczne! Spadł obraz ze ściany! O szóstej rano! Jakby chciał powiedzieć: "Nie ma jet laga! Jest Szanghaj! Odpoczniesz po powrocie!". I słusznie!

      Podobno Szanghaj ma ponad 20 milionów mieszkańców. Toż to ponad pół Polski przed efektami programu "500+"! Do Yu Garden przyszło chyba ze dwa miliony z rana, reszta przyjdzie później. Jakiś Konfucjusz patrzy z balkonu i pyta niemo: "Więcej was matka nie miała?". Z innej werandy inny guru, niejaki Kej Ef Si wzywa na modły do swego przybytku.

      Tego się nie da opisać! Tu trzeba być i zobaczyć!


      Pierwsza lekcja negocjacji. Stary okazał zainteresowanie kartą do kamery. Cena zaporowa. I zaczęło się! Upust 30 procent tylko dziś i tylko tu. Młody wspomaga lingwistycznie, urokiem osobistym i rękoma. Jest 50 procent! Miłe panie tłumaczą, ponoć jaką to krzywdę wyrządza się ich biznesowi żądając tak niskich cen. Transakcja sfinalizowana. Pani ma dość smutne oczy, ale to chyba taka uroda. Pewnie płacze, jak ten Niemiec, co auto sprzedawał. Następne zakupki szły dość gracko. Młody negocjuje pamiątki, ceny stają się ludzkie. Chociaż kawałek dalej okazuje się, że można było taniej. Ale przecież nie można podarować komuś upominku i pochwalić się, że kupiło się go za 2 złote. Trochę głupio...

     Droga wiedzie ku nowoczesności. Pudong. No tu się pokazali! Trzeba wysoko zadzierać głowę, żeby czubki "domków" zobaczyć na tle niebieskiego, choć nieco zamglonego nieba.

      Tego się nie da opisać! Tu trzeba być i zobaczyć!


      Frekwencja standardowa z tendencją wzrostową. Ale to przecież niedziela i przed pierwszym maja. Kobiety różnych nacji w różnych strojach. Jedne w burkach, inne w maskach... Chinki uśmiechnięte i tajemnicze. PESEL trudny do odgadnięcia. Zobaczmy, co tam na wieży telewizyjnej Oriental Pearl Tower. Trafić łatwo. Wystarczy włączyć się w ludzką rzekę i cierpliwie płynąć. Pani w kasie lojalnie ostrzega: "Oczekiwanie trzy godziny". Pomyliła się - było tylko dwie i pół!
      Widok z góry zapiera dech w piersiach.

      Tego się nie da opisać! Tu trzeba być i zobaczyć!


      Jeden z punktów programu realizowany - wizyta w toalecie na 370 metrze w cenie biletu. Bez kolejki!

      Po powrocie na Ziemię kierunek Bund. Razem z wieloma zresztą. Bardzo wieloma! Na przejściu dla pieszych policja organizuje kordon. NOWOŚĆ! Przejście jednokierunkowe. No ale jak jeden milion idzie w jedną stronę, a drugi milion w drugą stronę to na środku może dojść do konfrontacji. Lepiej temu zapobiec! Widoki z promenady niezmienne. Cudowne!

       Tego się nie da opisać! Tu trzeba być i zobaczyć!


      Pora wracać. Jutro też jest dzień...

Zapisz