chiny 

Prolog 28.04.2017
Warszawa-Szanghaj
29.04.2017
Szanghaj
30.04.2017
Szanghaj
01.05.2017
Szanghaj
02.05.2017
Szanghaj-Pekin
 03.05.2017
Pekin
Zakazane
Miasto
04.05.2017
Wielki Mur
04.05.2017
Nocny Pekin
05.05.2017
Pekin
Świątynia
Nieba
05.05.2017
Pekin
Stadion
Narodowy
06.05.2017
Pekin
07.05.2017
Pekin
08.05.2017
Xi'an
Terakotowa
Armia
 08.05.2017
Nocne Xi'an
09.05.2017
Xi'an
10.05.2017
Klasztor
Shaolin
11.05.2017
Groty
Longmen
12.05.2017
Wuhan
13.05.2017
Wuhan
Świątynia
Baotonga
13.05.2017
Wuhan
Wieża Żółtego
Żurawia
Epilog

      28.04.2017 - piątek

      Warszawa. Deszczowo i pochmurno.
Poranna samodzielna odprawa w terminalu z dobrym rezultatem. Obydwa przeloty: Warszawa-Monachium (LOT) i Monachium-Szanghaj
(AIR CHINA) przy oknie! Samolot przebija się przez chmury i ... Cudowne słonko, za oknem - 60 stopni Celsjusza. Tworzą się kryształki lodu (oczywiście od zewnątrz, w takich warunkach za zimno na otwieranie okna).

      Całe dziadostwo ukryte w cudownych chmurach.Nawet słoneczko nie życzy sobie tego oglądać, więc nakazało przykryć całunem. A PKO BP znajdzie Cię wszędzie - nawet na 11 kilometrze nad Ziemią.

W Warszawie pochmurnoPonad chmurami...Ponad chmurami...
      Gdzieś w dole Wrocław, Praga...
       Monachium. Śnieg z deszczem. Stary uznał, że jeszcze nie zapomniał języka w gębie... Wspaniałe oznakowania, transfer jak po sznurku. Lecimy dalej...

      Sąsiad fajny, w gierki ciupie, krzaczki czyta. Bardzo się domowo poczuł, zdjął buty. Stary też poczuł i zrewanżował się tym samym. Nie wiadomo, jak odczuwali to inni, ale zrobiło się miło, gęsto...

      W dole Warszawa. Znowu, ale tym razem z wysokości, niewidoczna, otulona chmurami. Stary taki obeznany, bo śledzi całą trasę na telewizorku.

       Ale tempo! To się podoba! Jeszcze się toto dobrze nie rozhulało, a już napitki wszelakie podano. Twarde oczywiście nie, bo jasne, że jak pilot nie pije to reszta też. Obiadek też niezwłocznie przyjechał wraz z miłymi, uśmiechniętymi stewardessami: danie gorące, sałatka, ciasteczko. Unosi się piękny zapach zupki chińskiej. I są widelce! Stary zabrał się za jedzenie, póki nie ma turbulencji, aby mu nic ze stolika nie spadło. W tym rzadkim na zewnątrz powietrzu Staremu przyszła myśl: "No tak to ja nie jadłem, jakem stary! Do Ziemi 11 kilometrów, w górze słońce, w dole mgła... Czy aby do Nieba blisko?".

      Podano do stołuO! Ktoś do okna pukał! E, zdawało się Staremu. Nie był kulinarnym ekspertem, ale po zjedzeniu pieczonki z ziemniaczkami i buraczkami, sałatki kiełbasiano-warzywnej i ciasteczka uznał, że smacznie podjadł. Sąsiad ciamkał niemiłosiernie, pewnie mu smakowało. Panie błyskawicznie sprzątają, nadal się uśmiechając. Ciekawe, czy uda się komuś wkurzyć je do końca lotu?

      Pora na drzemkę. Może jakaś telenowela leci, będzie szybciej. Nad Rosją lekka turbulencyjna kołysanka, skrzydło się myrdało, jak ogon u zadowolonego jamnika! 

    Pobudka soczkiem pomarańczowym. Stary z podróżniczej ciekawości postanowił udać się na spacerek do kibelka. "Nie korzystać z toalety podczas postoju pociągu na stacji". Ale w biegu (znaczy się w locie) wolno. No się nie da, wyjechało śniadanko. Zmiana czasu, dwie godziny do lądowania czyli gdzieś koło czwartej rano trzeba coś zjeść. Bułeczka, masełko, sałatka i zapakowane niespodzianki. Zobaczmy... Potrawka z ryżykiem na gorąco, deserek owocowy. Warto było poczekać!

      A do kibelka kolejka. Spoko! Najważniejsze jest, aby na tych wysokościach i przy prędkości zbliżonej do 1000 km/godzinę nie robić czegoś pod wiatr!!!

 

 

 

 

Zapisz

Zapisz